Architektura · Bez kategorii · Ludzie · Praktycznie · Wietnam

Ho Chi Minh wita, czyli jak przeżyć sajgon w Sajgonie

0-skutery-aaa_2382

Miasto przywitało nas upałem oraz dzikim tłumem oczekującym na lotnisku. Tłum wyglądał tak, jakby na każdego przelatującego przypadało z dziesięciu odbierających. Sęk w tym, iż aby dojść na przystanki autobusowe, trzeba się przez to zbiegowisko przedrzeć.Szybko znaleźliśmy autobus nr 152 (blisko wyjścia z terminalu na prawo), którym po ok. 30 minutach dojechaliśmy do samego centrum miasta na plac przy Ben Thanh Market i parku o nazwie 23/9 (chodzi o 23 września).
Bilet kupuje się w autobusie u biletowego. Cena: 5.000 dongów, czyli jakieś 0,87 zł. My, jako że z walizkami, zapłaciliśmy za nas dwoje 15.000 dongów.
Jest jeszcze jeden autobus nr 190, który jedzie z lotniska do centrum. Jest bardziej nowoczesny, ma klimatyzację i zatrzymuje się na mniejszej liczbie przystanków. Koszt to 20000 od osoby. Dojeżdża na ten sam plac.
Hotel mieliśmy zabukowany już wcześniej i na szczęście niedaleko miejsca wysiadki, a i tak słońce dało nam nieźle popalić, zanim do niego dotarliśmy.

Przejście z walizkami na kółkach wydaje się być zawsze wygodniejsze od targania ciężkiego plecaka, jednak W Sajgonie wszystko może być wyzwaniem. Po pierwsze, chodniki dla pieszych praktycznie nie istnieją. To znaczy istnieją, ale są zastawione skuterami, stoliczkami ulicznych jadłodajni, czy matami z wyłożonymi na nich towarami. Co więc oczywiste, odbywa się na nich wszelka działalność usługowa, np. naprawa wszelkiego rodzaju sprzętów, a to owocuje porozrzucanymi wokół śrubkami, kołami, gumami i innym dziadostwem. Chodnik do chodzenia? Eee tam – to tylko przedłużenie biznesu.
Dodajmy do tego wszelkie nierówności, dziury i wystające płyty, więc oberwane kółka w walizce masz gwarantowane, jeśli w ogóle uda ci się przez te zasieki przejść. Lepiej więc od razu zejść na ulicę i dołączyć do samochodów i skuterów (oraz autochtonów) jako pełnoprawny uczestnik ruchu drogowego.

1-chodnik-aaa_1696

 

2-chodniki-aaa_2796

 

3-zc-fryz-aaa_2931-hot-toc

4-zc-aaa_1650
Mimo ciasnoty, Wietnamczycy dbają, by w miarę możliwości ich otoczenie było miłe dla oka.

 

4a-kwiaty-aaa_2969
Rekompensatą za brak ogródków są ustawione gdzie się da kwiaty w doniczkach oraz balkony suto obsadzone roślinami.

 

Chodnik to też miejsce życia codziennego. Gotowanie i spożywanie posiłków całymi rodzinami, spotkania towarzyskie, wieczorne śpiewy karaoke i wszystkie inne czynności, które nie mieszczą się na małej przestrzeni mieszkaniowej – to wszystko zobaczysz na ulicach Sajgonu.

5-zc-aaa_2661
Krawężnik to jedna z czterech „ścian” sajgonowego „living-room’u”.

 

6-zc-aaa_2520
To, z czym Europa się chowa w cztery ściany gabinetów, Azja wychodzi na światło dzienne.

 

7-zc-aaa_1802

 

8-ulica-aaa_3047
To się nazywa salon typu „open-plan”!

 

U nas widząc jak jeden facet drugiemu gmera we włosach, mamy jednoznaczne skojarzenia, jednak w Azji obejmowanie się przez dwóch osobników tej samej płci, trzymanie się za rękę czy wiszenie na sobie to zazwyczaj oznaka koleżeńskiej poufałości.

9-chodnik-gmeranie-chodnik-gmeranie-aaa_9929
Zajezdnia autobusowa. W wolnej chwili między kursami można zrobić naprawdę wiele…

 

10-chodnik-zc-aaa_1692
Widok kobiet robiących pedikiur czy też wyskubujących sobie nawzajem siwe włosy na chodniku to w Sajgonie też normalka.

 

Hi Chi Minh to miasto pełne bardzo wąskich domów, tzw. „tubowych”. Wynika to stąd, że podatek od nieruchomości jest tym wyższy, im szerszy jest dom. Skoro więc najdroższy grunt to ten przy fasadzie budynku, wszyscy budują domy wąskie na jeden pokój, za to długie wgłąb na ile się da, nawet na kilkanaście metrów.

 

11-domy-aaa_3039

12-domy-aaa_1735

Błądząc po mieście, udało nam się trafić w uliczki wąskie na poniżej dwóch metrów, czasami na dosłownie metr. Podstawy domów są tam wielkości naszej łazienki i na tej powierzchni – leżąc i przysypiając – czas spędzają całe rodziny. Do tego musi jeszcze dojść kuchnia z lodówką, mikro łazienka (za zasłonką) i oczywiście ołtarzyk z kadzidełkami lub posążkiem buddy. Tak tam wygląda parter.
W takich domach nie ma klimatyzacji, więc sposobem na choć trochę ochłody w upalnym i dusznym mieście podczas gorącego okresu jest zaleganie na zimnych kafelkach.

No comment…

 

W domu jest tak ciasno, że kuchnię trzeba wystawiać na zewnątrz mieszkania.

 

15-ciasnota-taj_1908

 

Na wyższe piętra można się dostać po praktycznie pionowo ustawionych w kącie drabino-schodach. Na jednej z takich uliczek zatrzymujemy się, by porozmawiać z miłym Tajczykiem. W głębi korytarzo-pokoju jego żona, wciśnięta miedzy ścianę, a maszynę do szycia, reperuje jakieś ubranie; on odpoczywa na stołeczku przed progiem. Miejsca w salonie, a zarazem małym zakładzie krawieckim nie zawsze starcza dla dwóch osób. Pan wyjaśnia nam, że za wynajem tego wąskiego, dwupiętrowego domu płacą miesięcznie 6 mln dongów. Pytam go: to jak wy wnosicie jakieś większe rzeczy na górę przez te wąskie wejścia? Jak tam wtargać np. łóżko? A on mi na to: „Ale my nie potrzebujemy tam nic mieć; nam wystarczy materac”.
W ten oto sposób warunki mieszkaniowe wymuszają na mieszkańcach minimalizm posiadania.

 

16-ciasnota-taj_1849

 

17-ciasnota-taj_1914

 

Zazwyczaj, mieszkańcy miniaturowych domów prowadzą również jakiś sklepik lub mini biznes. Na ograniczonej powierzchni towar jest ważniejszy od sprzedawcy.

 

19-zc-aaa_3666
Zauważcie podjazd dla skuterów. Mała przestrzeń to nie tylko mieszkanie czy biznes, ale często i garaż, a do garażu trzeba mieć jak wjechać.

 

20-druty-aaa_1668
Ho Chi Minh to też niekończące się plątaniny kabli, zwisające wzdłuż ulic niczym łańcuchy na bożonarodzeniowej choince.

 

21-druty-aaa_1674

 

Sajgonowy sajgon to jednak przede wszystkim szalony ruch uliczny. Dla przeciętnego Europejczyka może być początkowo szokujący. Przejście przez ulicę na pasach bez sygnalizacji świetlnej to w Sajgonie niezła sztuka, mocno podnosząca adrenalinę. Zresztą nawet zielone światło uprawniające do przejścia nie gwarantuje, że będziesz bezpieczny. Mimo to, panuje tutaj niepisana zasada „idź do przodu bez wahania”. No to szliśmy. Szybko jednak zdecydowaliśmy się wynająć skuter, jako że w porównaniu z Chinami, gdzie panuje wolna amerykanka, wietnamska jazda to, wierzcie nam, luzik i pełna kultura.

Biorąc czynny udział w ruchu drogowym nie tylko jako piesi, ale i kierowcy, dokonaliśmy wielu obserwacji. Jazda pod prąd, ścinanie zakrętów, przewożenie towarów o gabarytach mocno przekraczających rozmiary skutera, wpychanie się jeden przed drugiego czy też przemykanie po chodniku to tylko kilka z wielu ekscesów w codziennym, o dziwo w miarę płynnym ruchu ulicznym.
Jednego jedynego przepisu drogowego Wietnamczycy przestrzegają jednak sumiennie: kask na głowie musi być. Po chińskim rozbestwieniu, gdzie nikt na takie drobiazgi jak kask nie zwraca uwagi, sami nie zawsze pamiętaliśmy o tej, bądź co bądź, oczywistości.

22-skutery-aaa_2669
Sajgonem płyną dosłownie rzeki skuterów. Tylu jednośladów to my jeszcze nigdzie nie widzieliśmy.

 

23-skutery-aaa_3204-handcraft-market
Typowy parking miejski. Panowie parkingowi, oprócz pobierania opłaty, pilnują też, aby skutery stały ciasno jeden przy drugim, przesuwając je w każdą tworzącą się dziurę. My – nie wiedząc o tym – kierownicę naszego skutera zablokowaliśmy, co nie spotkało się z aprobatą parkingowych.

 

24-mt-aaa_2511

 

Na ulicach Sajgonu trzeba mieć oczy dookoła głowy. Niejednokrotnie przestrzegano nas (nawet na migi – to ci nie anglojęzyczni), że torebkę czy aparat lepiej nie nosić zawieszonych na ramieniu. Złodzieje potrafią podjechać na skuterze i je wyrwać. Nawet znaleźliśmy jeden wybebeszony z gotówki i porzucony na chodniku portfel jakiegoś niefrasobliwego obcokrajowca.

I na koniec, podsumowując nasz pierwszy dzień w Sajgonie, coś co nas zaskoczyło najbardziej.  🙂

 

25-wc-aaa_2395-wc
Tutaj toalety miejskie to czystość i porządek. Chcesz skorzystać i wejść do środka? Zmień obuwie na toaletowe ciapetki. A jednak da się przeżyć w Sajgonie, kończąc dzień miłymi wrażeniami. 🙂
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s